#zydzi #izrael #historia…

#zydzi #izrael #historia #polityka #4konserwy
Zastanawia mnie jedna rzecz. Dlaczego przedstawiciele środowisk bardziej na lewo przez lata twierdzili (uważam, że słusznie), że twierdzenia kierowane np. do Michnika przez kibiców Legii „Przeproś za ojca i brata” czy też wszelkie inne głosy zgodnie z którymi potępiano dzieci za czyny ich rodziców, są złe bo nie ma czegoś takiego jak wina dziedziczna, czy też kolektywna.
Jednocześnie obecnie wiele osób z tej strony sporu mówi, że „myśmy mordowali Żydów”, czy „że byliśmy wobec nich okrutni” np. Święcicki z PO czy Czuchnowski z „GW”. „My” to znaczy kto? Ja żadnego Żyda w swoim życiu nie zabiłem ani żadna znana mi osoba również. Dlaczego za czyny niewielkiej liczby osób odpowiadać ma cały naród skoro instytucje tego państwa nie uczestniczyły w Holocauście (a wręcz przeciwnie o czym świadczą zabiegi PPP i rządu na uchodźstwie)? Zjawisko szmalcownictwa oczywiście, że występowało ale trudno mówić aby miało ono charakter powszechny tym bardziej, że wielu Żydów wydać mogła jedna osoba, a uratowanie choćby jednego Żyda wiązać musiało się często z działaniem wielu osób (np. wyprowadzenie z getta -> transport do miejsca ukrycia -> ukrywanie -> wyrobienie dokumentów, dostarczanie żywności etc.).
Dlaczego zatem niektórzy chcą przypisać Polakom winę kolektywną?

Powered by WPeMatico