W zeszłym tygodniu zrobiłem…

W zeszłym tygodniu zrobiłem za kierownicą dwa tysiące kilometrów po Niemczech i Szwajcarii. Było miło, tym bardziej, że niemiecka krytyka na niemiecki przekład „Króla” zareagowała szeroko i entuzjastycznie, a to od razu człowieka czyni do publiczności przychylnie nastawionym. Machnąłem więc tamże cztery udane Lesungen z moim wspaniałym tłumaczem Olafem Kühlem, udzieliłem kilku wywiadów, podpisałem dużo książek i przede wszystkim rozmawiałem, o wszystkim rozmawiałem i były to rozmowy bardzo ciekawe, ale pytanie zadawane mi najczęściej, oczywiście sformułowane w oryginale dużo grzeczniej i elegancko, gdyby je wyrazić w moim stylu brzmiałoby tak:
„Czy was już kompletnie w Polsce popierdoliło z tymi obozami? No przecież każdy wie, że to były niemieckie obozy. Po co w ogóle cały raban, po co tak sobie szkodzić?” I co ja miałem na to powiedzieć? Nie mam ochoty tłumaczyć się z cudzej histerii. Więc odpowiadałem po prostu:
„Nie nas, tylko ich. I owszem, ich już kompletnie popierdoliło. Żyją w świecie infantylnych iluzji, emocjonalnie i intelektualnie na poziomie sześciolatków, niezdolnych do zmierzenia się z faktami. A ja nie mam z nimi nic wspólnego”. Nie mam ochoty tłumaczyć się z działań ludzi, z którymi właśnie nie mam nic wspólnego, poza językiem – a i to nie do końca, bo jednak, poza ogólnymi zrębami, ich chaotyczna, obsesyjna polszczyzna nie jest moją polszczyzną. Kiedy więc niemiecki dziennikarz pyta mnie, jak to możliwe, że polski ambasador krzyczy (to nie jest przenośnia, dosłownie krzyczy) na niemieckiego dziennikarza, to odpowiadam, że królestwem absurdu jest Polska, tu wszystko jest możliwe. Przecież nie będę próbował usprawiedliwiać polityki zagranicznej czy personalnej pod każdym względem obcych mi ludzi, przy których nawet Beck ze Śmigłym wyglądają na Talleyrandów. Kiedy zaś myślę o tym, jak będzie wyglądać konfrontacja tych asów dyplomacji z niemieckim rządem, w którym w nowej koalicji za politykę zagraniczną odpowiada SPD, to najpierw robi mi się nawet troszeczkę wesoło, bo tak z zewnątrz to naprawdę będzie śmieszne, jak śmieszny może być ujadający na bullterriera chihuahua, potem przypominam sobie jednak, że moje poczucie całkowitej obcości wobec tych ludzi jest wyłącznie subiektywne i tak ogólnie to przejeżdżając się po nich, nowy niemiecki minister spraw zagranicznych niestety pośrednio przejedzie się również po mnie, bo nic go moje poczucie obcości nie obchodzi. I kiedy te dzisiejsze Becki z Rydzami wstając z kolan wypchną Polskę z Unii, to wypchną ją z Unii razem z moim Śląskiem, razem z moimi Pilchowicami, ze mną i razem z przyszłością moich synów. I już nie jest mi wesoło ani trochę.https://www.facebook.com/szczepan.twardoch/posts/10212494205571802
#neuropa #niemcy #zydzi #dobrazmiana #bekazpisu #twardoch #historia #drugawojnaswiatowa

Powered by WPeMatico