W nocy z 16 na 17 lipca 1918…

W nocy z 16 na 17 lipca 1918 r., Bolszewicy odstrzelili Mikołaja II i jego najbliższą rodzinę. Jak się poczyta o ostatnich latach cara Mikołaja to robi się typa po ludzku przykro. Było to pasmo nieopisanego przegrywu i bycia cipą. Przy jednoczesnym absolutnym braku ogarnięcia tego co się dzieje w jego kraju. Nie będzie przesady w stwierdzeniu, że Rosją rządziła caryca z Rasputinem, co potwierdza choćby sposób formowania rządu spośród faworytów Rasputina.

Cofnijmy się nieco i zastanówmy jak to się stało, że cara odjebali. Zacznijmy od rewolucji lutowej. Rosja prowadzi wojnę, w której obskakuje generalnie wpierdol. W Piotrogrodzie (Petersburgu ale nazwa brzmiała nazbyt niemiecko więc zmienili) panuje głód. Narasta niemiłosierne wkurwienie, potęgowane zresztą dość powszechną plotką, że caryca jest agentem niemieckim. Czara goryczy zostaje przelana i wybucha rewolucja. Premierem zostaje książę Lwow, znany głównie ze swojej działalności charytatywnej. To mniej więcej tak jakby po rewolucji w Polsce, władzę objął Jurek Owsiak.

Car abdykuje na rzecz swojego brata ale brat zlewa temat i nie przyjmuje korony. Carat radośnie znika a car na luzaku siedzi sobie w Carskim Siole, bawi się w domino, czyta dzieciom książki i raduje, że wreszcie ma święty spokój.

Peszek chce, że politycy, którzy przejęli władzę w rewolucji lutowej są podobnymi cipami co Mikołaj II i nie są w stanie rozjechać bolszewików na krwawą miazgę. W efekcie dochodzi do rewolucji październikowej, bolszewia przejmuje władze i rozpoczyna się wojna domowa.

Cara przenoszą z Carskiego Sioła do Jekaterynburga. Kiedy na bolszewickich gardłach zaciska się pętla srogiego wpierdolu postanawiają pozbyć się cara. Pod pretekstem transportu do nowego miejsca, zabierają cara i jego najbliższych do piwnicy aby niby zrobić im pożegnalną fotkę. W ramach jednego z bardziej ponurych pranków, zamiast aparatów wyciągają pistolety. Rzekomo jednym z morderców cara miał być Imre Nagy (późniejszy premier Węgier), ale to chyba przypadkowa zbieżność nazwisk.

A teraz trochę czystego #marianbaczalcontent

Mord na carze Mikołaju II był mordem rytualnym.

Za Wiki:

Na jednej ze ścian piwnicznego pokoiku domu Ipatiewa znaleziono później napisany ołówkiem następujący, nieco zmodyfikowany, dwuwiersz z Heinego: „Belsatzar war in selbiger Nacht von seinen Knechten umgebracht” (Baltazar został tej nocy przez sługi swe zabity). Na ścianie odkryto również kabalistyczny symbol składający się z liter w trzech językach, którego znaczenie tłumaczy się jako złożenie cara w ofierze, zemstę.

Pisze o tym sporo stron dla ludzi światłych, ciekawych świata, otwartych na niekonwencjonalne wieści (szurów). a w ostatnim numerze Gościa Niedzielnego napisał o tym odrobinę Andrzej Grajewski. Szury twierdzą, że mord był rytualnym mordem żydowskim a pan Grajewski po prostu wskazuje, że znaleziono kabalistyczny symbol.

W książce Grażyny Morawskiej „Skrywana historia rewolucji rosyjskiej” przywołany jest natomiast cytat z Rasputina, który miał przepowiedzieć:

Jeśli zginę z rąk prostego ludu to twojej rodzinie nic się nie stanie. Jeśli jednak zabiją mnie twoi bracia, to nie minie dwa lata a cała twoja rodzina, carze, zostanie zabita.

I TAK SIĘ STAŁO!

#historia #iwojnaswiatowa