#sprzetwojenny #ludziewojny…

#sprzetwojenny
#ludziewojny (inauguracja tagu)
Dziś wpis wyjątkowy, bo zawiera dwójkę bohaterów.
Pierwszy to podchorąży Orlik – pierwszy as pancerny II wojny światowej, natomiast drugi to tankietka TKS.
Edmund Roman Orlik, plutonowy podchorąży 71 Dywizjonu pancernego Wojska Polskiego. W czasie kampanii wrześniowej służył jako dowódca tankietki TKS uzbrojonej w wkm 20mm, o której nieco niżej.
Orlik zasłynał z wielu akcji, w którym za pomocą małego pojazdu, raczej przystosowanego do zwiadu niż liniowej walki – zniszczył wiele niemieckich pojazdów. Niektóre z nich były tak brawurowe, że przeciwnik tracił pojazdy jeden za drugim, zaskoczony ogniem polskiego pancerniaka.
Orlik zniszczył lub wyłączył z walki 13 czołgów, w tym najnowsze niemieckie Panzer IV, co jak wielokrotnie mniejsze sił i sam charakter tankietek – było nie lada wyczynem. Oczywiście bez zaangażowania i odwagi podchorążego, nie byłoby mowy o takim wyniku.
Chłop musiał mieć portki ze stali, widząc przewagę wroga a jednak śmiało kontynuując ryzykowną taktykę.
Oto zacytowany przebieg jednej z takich potyczek: 18 września 1939roku, ten sam pluton prowadząc zwiad w okolicach Pociechy, natknął się na ślady gąsienic czołgów. Jak się później okazało, były to czołgi z 1 Dywizji lekkiej Panzerregiment 11. Kryjąc swój pojazd pod osłoną gęstego młodnika Orlik rozkazał pozostałym pojazdom cofnąć się. Kiedy nadjechał pierwszy hitlerowski czołg PzKpfw 35(t) (czeskie czołgi w służbie niemieckiej) otworzył do niego ogień.
20mm pociski przebiły pojazd eliminując go z walki. Kolejny czołg ominął wrak lewą stroną chcąc przedrzeć się poboczem ale przecinając prostopadle drogę został trafiony i stanął w płomieniach. Ostatnia jednostka niemiecka, strzelając w ruchu, próbowała uciec w stronę Pociechy. Tankietka orlika musiała podjechać nieco, by wziąć szybki pojazd nieprzyjaciela na cel. Po oddaniu kilku strzałów również i ten pojazd został zniszczony. Mały TKS kryjący się pośród drzew i strzelający do zaskoczonego wroga, okazał się śmiertelną bronią. Orlik potrafił wykorzystać właśnie ten atut, swojej jakże słabej bo o pancerzu jedynie dochodzącym maksymalnie do 10mm, tankietki.
TKS. Polski lekki czołg rozpoznawczy, tankietka czy „karaluch” jak był nazywany przez żołnierzy.
Występował najliczniej obok czołgu 7TP stanowiąc trzon sił pancernych i wojsk obrony września ’39.
Pojazd wywodził się od tankietki TK-3 która powstała na bazie tankietki Carden-Loyd.
TKS był mocno zmodernizowaną wersją, tak pod kątem uzbrojenia jak i bezpieczeństwa załogi. Napędzana silnikiem Polski Fiat 122B (46KM). Uzbrojona była w karabin Hotchkiss wz. 25 kal. 7,92 mm lub wymienione wyżej 20-milmetrowy krabin (w nomenklaturze NKM – najcięższy karabin maszynowy) a potocznie często nazywany działkiem. Zwłaszcza to ostatnie było bardzo skutecznie, jak na wielkość samego „nośnika”. Całość ważyła około 2,5t i mogła rozbujać się do 45km/h po drodze. Załogę stanowiły dwie osoby, kierowca-mechanik oraz strzelec.
Ciekawa byłą sama taktyka zastosowania plutonów tankietek – w wersji zwiadowczo-obronnej. Trzeba by przestudiować wiele źródeł z przebiegu walk, ale ogólna zasada polegała na zasadzce.
Pojazdy były lekkie, o bardzo niskiej sylwetce, stworzone do działań zwiadowczych. Mogły zaczaić się na wroga i oczekiwać jego ruchu. Tankietki z plutonu, będące wyposażone w karabiny 7,92mm zajmowały skrzydła, będąc wsparciem i ochroną, gdy główną siłą przeciwko czołgom stawał się TKS i jego „działko” 20mm. W ten sposób Orlik i jego żołnierze, dokonywał swoich brawurowych akcji.
Niemcy musieli być nielicho zaskoczeni, gdy „karaluch” pojazd po pojeździe eliminował ich siły 😉
#historia #ciekawostkioczolgach #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #iiwojnaswiatowa #militaria #wojna