Po zaledwie dwóch miesiącach…

Po zaledwie dwóch miesiącach od wysłania zapytania Instytut Pamięci Narodowej przesłał kilkadziesiąt dokumentów dotyczących pobytu w niewoli niemieckiej w czasie II wojny światowej mojej babci i jej rodzeństwa oraz matki.

Niestety pradziadek Andrzej nadal pozostaje nieuchwytny… Ponoć był na Syberii po udziale w rewolucji z 1905 roku, ponoć jego pierwsza żona zmarła (są sprzeczne wersje), ponoć prababcia została wydziedziczona z majątku, bo poślubiła faceta z trójką dzieci (owego pradziadka), ponoć był nauczycielem (w spisie z 1938 roku występuje jako szkolny dozorca), ponoć ukrywał się przed carską policją kilka tygodni na poleskich bagnach. Gdzie zmarł? Co się z nim stało po 1943 roku, kiedy jego żona, a moja prababcia, z trzema córkami została zesłana na roboty do III Rzeszy? Może kiedyś odkryję tę tajemnicę…

pokaż spoiler Historia tej rodziny jest jeszcze bardziej skomplikowana. Po raz pierwszy od 1943 roku udało mi się skontaktować z dwoma krewnymi z poprzedniej rodziny pradziadka (od jego syna Wiktora i córki Heleny). Mieli wiele zdjęć. Prababcia i babcia po wojnie wielokrotnie wspominały Wiktora. Był dla nich wzorem mężczyzny, w końcu wojskowy. Całe życie były przekonane, że zginął w Katyniu. Po 70 latach okazało się, że przez kilka lat mieszkali w jednym mieście… Babcia zmarła w 2002 roku, Wiktor 5 lat później w wieku 97 lat. Ponoć już nigdy się nie spotkali.

pokaż spoiler Jest jednak jedna nieścisłość. W rodzinnych archiwach potomków Wiktora i jego siostry Heleny przetrwały zdjęcia najprawdopodobniej z lat powojennych. Jest na nich moja prababcia. Czyżby jednak wiedzieli o swoich losach po 1945 roku? Na te pytania już nikt nigdy nie odpowie…

#historiajednejfotografii #historia #genealogia #iiirzesza #rodzina #szukamyprzodkow