Jak to średniowieczne Włochy…

Jak to średniowieczne Włochy były dosłownie o centymetr od zjednoczenia.

Włochy dojrzałego średniowiecza były szachownicą pełną wolnych miast, republik, księstw i hrabstw. Jednak pewien człowiek był
bardzo bliski tego co dokona się dopiero w XX wieku. Niektórzy mówią, iż był wierniejszym pierwowzorem makiawelistycznego Księcia niż sam pierwowzór – Cesare Borgia.

Gian Galeazzo Visconti był u szczytu potęgi, pokonał wojska przysłane przez władcę Świętego Cesarstwa Rzymskiego w bitwie pod Brescią 24 października 1401 r. Następnie rozprawił się z Ligą Florencką, by pod koniec 1401 wkroczyć do Bolonii, wydawało się, że Florencja jest następna. Miejscowi arystokraci masowo zmieniali strony, a armia Viscontiego była ostatnią pozostająca na szachownicy, był jeden ruch od matu – wystarczyło wejść do Florencji.

Tu się zatrzymajmy.

Mówiąc o północnych Włoszech trzeba mieć na uwadze dwa czynniki. Pierwszym był cesarz rzymski, który nie chciał by silnego państwa (potencjalnie królestwa) w ramach Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Wówczas w ramach państwa istniało tylko jedno królestwo – Czech, które były władane przez ród Luksemburgów, który twardo trzymał się na cesarskim stolcu.

Drugim czynnikiem był „balance of power”. Gdy jakieś państwo we Włoszech zdobywało zbyt duże wpływy pozostałe zawierały sojusze (ligi), by doprowadzić je do upadku.

Wracamy do Bolonii. Co powstrzymanego Gian Gleazzano? Śmierć. Zmarł w Bolonii, tuż przed wyruszeniem na Florencję. To się nazywa chichot historii.

#historia #ciekawostkihistoryczne #wlochy #gruparatowaniapoziomu