#historia #sredniowiecze Na…

#historia #sredniowiecze
Na zdjęciu dwie pełne zbroje płytowe z późnego średniowiecza, zapewne XIV-XV wiek. Widać kunszt wykonania oraz ilość włożonego żelastwa. W takich właśnie konserwach szli do walki rycerze u schyłku „wieków ciemnych”. I to o tych rycerzach dzisiaj trochę opowiem, a dokładniej o walce.
Powstanie stanu rycerskiego to temat na inny wpis, może kiedyś. Skupmy się na omawianym okresie. W tych właśnie czasach cała kultura rycerska doszła już do złotej ery, wyglądała po części tak, jak znamy ją z bajek i filmów. Nie inaczej było z uzbrojeniem – zbroja płytowa chroniła praktycznie każdy zakamarek ciała. Miało to swój minus, POTĘŻNY minus, bo ważyła nawet do 25kg, do tego reszta ekwipunku. Jej budowa mocno ograniczała też ruchy. Oczywiście na taki „luksus” stać było tylko najbogatszych z rycerzy.
Takie wyposażenie miało poważny wpływ na system walki rycerzy. U schyłku średniowiecza większość przesiadała się na konie, bo po prostu ciężko było im chodzić. Miejsce spieszonych rycerzy zajmowali powoli landknechci i inni najemnicy.
Kiedy już rycerz jechał na wojnę, to zabierał ze sobą cały orszak, normalnie jak załoga w Formule 1. Brał kilka koni, dużo kopii, drugą zbroję, no i ludzi którzy to obsługiwali. A jak już stanął do walki to taktyka ciężkiej kawalerii była prosta – w 90% frontalna szarża klinem lub szeregiem. Szarżowali z kopiami, a kiedy uderzyli już na wroga rzucali je na bok i wyjmowali miecze, topory, buzdygany, czekany i co jeszcze kto miał. Nie używali łuków ani kusz bo było to wbrew kodeksowi rycerskiemu.
A jak pokonać takiego rycerza? W teorii to dość proste – zrzucić go z konia. Bo z 25+ kilogramami na sobie nie wstanie tak łatwo. Czyli trzeba było zabić konia albo ściągnąć zeń rycerza, co takie łatwe nie było. Naprawdę, rycerze z wyższych sfer rzadko ginęli w takich walkach.
No a jak już rycerzowi sie spadło z konika i przeżył, to nie dobijali go. Nie opłacało się. Odciągali go na tyły, był brany „do niewoli” przez tego, kogo chorągiew go pokonała. Niewoli w cudzysłowie, bo często po prostu na wieczór jedli sobie razem wieczerzę, pogadali, ustalali okup i za parę dni ktoś go wykupywał. No, chyba że się nie lubili, wtedy bywało gorzej i kończyło się nawet na rozprawie u papieża.

pokaż spoiler Mój pierwszy wpis, mogą być błędy bo jestem tylko amatorem. Jak będzie zainteresowanie to pojawi się ich więcej, głownie o wojskowości z różnych okresów oprócz II WŚ bo tego jest whui.