Hermann Göring na podium dla…

Hermann Göring na podium dla świadków, zeznaje przed Trybunałem Wojskowym w Norymberdze (marzec 1946)

Po pierwsze: wygląda dużo lepiej niż za czasów, gdy był Marszałkiem Rzeszy. W areszcie bardzo stracił na wadze (jego mundur – kiedyś szyty na miarę, a teraz za duży – wisi na nim), wyprowadzono go z uzależnienia od narkotyków, z korzyścią dla zdrowia i wyglądu. Powiedziałbym nawet, że jest fotogeniczny. Z tym uśmieszkiem i w jasnym mundurze wygląda jak główny antagonista z filmów o Bondzie. Taki Ernst Stavro Blofeld, ale tu prawdziwie diaboliczna, nie fikcyjna, postać.

Po drugie: we wszystkich źródłach, z jakim miałem do czynienia, a które obszerniej przytaczają zeznania oskarżonych w Norymberdze, zeznania Göringa stanowią prawdziwie fascynującą lekturę. Megalomaniak, pozbawiony dystansu do siebie samego, przeświadczony o swej wielkości i ważności „misji”, jaką dostał od życia, opowiada o Trzeciej Rzeszy i o tym co działo się za kulisami władzy, z dumą i bez owijania w bawełnę. Jeden z najpotężniejszych ludzi w Europie. Nic z tego co mówił nie było ani błahe, ani nieistotne. Można odnieść wrażenie, że prawdziwie zależy mu, aby pamięć o jego czynach i osobie nie zaginęła i żeby została przekazana potomności jego własnymi słowami, w jego własnym świadectwie. Jednym jako lekcja, innym ku przestrodze.

#fotohistoria #historia