Co jakiś czas na zmianę z…

Co jakiś czas na zmianę z mamą chodzę wieczorem do babci, żeby zrobić jej zastrzyk z insuliny.
Tak też było dzisiejszego wieczoru. Babcia ma problemy z pamięcią, pląta się i zapomina jak mówi o tym co się dzieje wokół niej, ale za to doskonale pamięta czasy młodości. Dzisiaj opowiedziała mi historię, po której ciarki mam do teraz. Historia romantyczna, a zarazem dramatyczna, rodem z filmu.
Akcja rozgrywała się w okolicach lat 50tych. Moja babcia jako młoda i piękna dziewczyna spotykała się z Marianem G. Ich związek trwał 3 lata. Marian przychodził do niej regularnie i pewnego dnia, kiedy zostawił swoją kurtkę na wieszaku, mama babci zauważyła, że znajduje się w niej broń. Babcia zauważyła, że jej mama zachowuje się jakoś inaczej. Okazało się, że Marian był policjantem. A jak wiadomo, lata 50te – głęboka komuna, każdy policjant musiał być zapisany do partii. W zwiazku z tym Marian nie mógł brać ślubu kościelnego ani ochrzcić dziecka, wiadomo – komunista. Mama mojej babci zabroniła jej spotykać się z Marianem, nie chciała, żeby jej córka zmarnowała sobie życie, a wiadomo, że w tych czasach życie na kocią łapę nie było mile widziane. Czasy były takie, że często aranżowało się związki małżeńskie i tak było w przypadku mojej babci. Kiedy jej rodzice dowiedzieli się o Marianie, znaleźli dla babci odpowiedniego kandydata – mojego dziadka. Człowiek dobrze usytułowany, odpowiednia partia itp. Dziadek akurat w tym czasie interesował się kupnem mieszkania. By łatwiej dostać pozowlenie na mieszkanie, musiało się o nie starać małżeństwo. Dziadek wpisał wniosek, nie będąc jeszcze w zwiazku małżeńskim z babcią, w którym opisał, że jest odwrotnie. Babcia bardzo szybko musiała wyjść za mojego dziadka.
W końcu nadszedł dzień ślubu. Babcia w pięknej sukni stała przed ołtarzem u boku mojego dziadka. Zauważyła, że jedna z jej sióstr chce jej coś pokazać, babcia się odwróciła, a przy drzwiach na końcu kościoła stał Marian G. Babci pociekły łzy, popatrzyła na niego i gestem ręki dała mu znak, żeby odszedł. Wyszła za mąż za dziadka, a Mariana nie widziała już nigdy więcej.
„Kiedy byłam z Marianem i ktoś by mi wtedy powiedział, że nigdy nie wyjdę za niego za mąż, powiedziałabym, że chyba jest głupi”
Nie wiem jak Wy Mireczki, ale jak tak siedzę sama i o tym myślę, to się wzruszyłam. Kiedy babcia opisuje swoje małżeństwo z dziadkiem, nigdy na niego złego słowa nie powiedziała. Dziadek zarabiał dobrze, dbał o nią, nie chciał żeby pracowała. „Kupował mi wszystko co sobie wymarzyłam, był dobrym ojcem i złotą rączką, pierwsi w bloku mieliśmy kolorowy telewizor i samochód”. Z czasem nauczyła się go kochać.
#truestory #ciekawostki #historia #zwiazki