#usa #spamhistoriausa…

#usa #spamhistoriausa #historia #starefotografie #gruparatowaniapoziomu

Na dziśkoniec. Kolejne wpisy (o ile będzie zainteresowanie) po weekendzie. Dziekuję za plusy przy poprzednich wpisach.

Sklepik, saloon… i burdel. Z tym kojarzy się większości amerykańskie miasto z ery popularnie zwanej czasami Dzikiego Zachodu.
Jak więc żyło się prostytutce w tamtych czasach? Cieżko i… biednie.
Owszem były dziewczyny „pracujące” na własny rachunek i na tyle rozsądne, żeby w odpowiednim momencie skończyć z taka profesją i zainwestować zarobione pieniądze. Jednak w większości przypadków dziwce zwanej często „lady bird” pisany był marny koniec w biedzie brudzie. Dziewczynom część pieniędzy zabierały często ich „madame” czyli burdelmamy, to co zostało, wydawały nierzadko na alkohol lub narkotyki.

Dziewczyny trudniące się tym zawodem najczęściej były młode. Większość z nich kończyła „karierę” w wieku około 30 lat… o ile dożyły. Większość prostytutek umierała w wyniku chorób wenerycznych (dane jednego ze szpitali w owym czasie mówiły, że co siódmy pacjent ma kiłę lub rzeżączkę). Dziewczyny były też zabijane przez klientów, alfonsów, byłych lub aktualnych partnerów. Co oczywiste popełniały też samobójstwa lub umierały w wyniku choroby alkoholowej. Niektóre zachodziły w ciążę i umierały przy porodzie na skutek braku opieki.

Większość kobiet uprawiających prostytucję w czasach tzw. Old West była słabo wykształcona i niepiśmienna. Sporo z nich miało za sobą poważne kłopoty osobiste. Do zawodu zwykle wchodziły same, nie widząc dla siebie innego zajęcia zarobkowego, ale były też przypadki, że do zejścia na taką drogę zmuszał je partner, mąż lub nawet… rodzice.

Podobnie jak w przypadku każdego innego zawodu, ceny różniły się w zależności od wieku kobiety, urody i doświadczenia. Najtańsze były Azjatki i Meksykanki. Najdroższe Indianki i kobiety rudowłose ze względu na przesąd, który mówił, iż są bardziej namiętne i mają większy popęd seksualny. Ceny wahały się od kilkunastu centów do dolara.

Dziewczyny przyjmowały klientów w burdelach, małych, wynajmowanych mieszkaniach, objazdowych „wozach rozkoszy”. Niektóre robiły to bezpośrednio w ciemnych zaułkach, rozkładając jedynie prześcierało na ziemi.

Z takiego trybu życia trudno było wyjść do normalności. Niektóre z kobiet zakładały własne burdele i traktowały prostytucję jak dobrze prosperujący biznes. Inne, jeśli im się udało, mogły wyjechać z miasta i zostać np. kelnerkami w barach (w owym czasie ten zawód nie był zbyt szanowany i nie wymagał wiele doświadczenia).

Na zdjęciu Maggie Hall, z pochodzenia Irlandka. Prostytutka z Nowego Jorku. Fotografia z roku 1873