Zdjęcie z meczu piłki nożnej…

Zdjęcie z meczu piłki nożnej z 1918 roku. Wszyscy noszą maski.

Szalała wówczas pandemia grypy hiszpanki.
Jak na szanującą pandemię przystało, pochłonęła w dwa lata od 50 do 100 milionów istnień (przy ówczesnej liczbie ludności na planecie Ziemia wynoszącej 1,6 miliarda ludzi). #zajebaneztwittera #twitter #fotografia #mecz #koronawirus #historia

W dzisiejszym wpisie…

W dzisiejszym wpisie przeniesiemy się na teren Niemieckiej Republiki Demokratycznej w roku 1969. Dla komunistycznego sąsiada PRL za Odrą był to czas ożywionej dyskusji dotyczącej przyszłości polityki gospodarczej i zagranicznej, w której pozycja dotychczasowego I Sekretarza Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec (Sozialistische Einheitspartei Deutschlands – SED) Waltera Ulbrichta słabła na rzecz pozycji członka Politbiura SED Ericha Honeckera. Miał to być również rok, w którym w małym miasteczku 40 kilometrów na północny wschód od Belina doszło do zbrodni, która wstrząsnęła wschodnioniemieckimi organami porządku.

Był 31 maja 1969 roku. W miasteczku Eberswalde zapadał wieczór. W dzielnicy Westend panowało poruszenie. Do domów nie powróciła z zabawy na dworze dwójka 9-letnich cłopców – Mario Luis i Henry Specht. Ich rodziny jeszcze tego wieczora udały się na posterunek Volkspolizei celem zgłoszenia zaginięcia. Po przyjęciu zgłoszenia policjanci zaczęli prowadzone na razie dyskretnie poszukiwania – jednakże początkowo nie przynosiły one skutku. Chłopcy zniknęli jakby bez śladu, zaś początkowo nie udawało się również odnaleźć kogokolwiek, kto widziałby ich po raz ostatni. Już 4 czerwca 1969 roku policjanci posunęli się do nietypowego jak na NRD kroku. Na ścianach i słupach ogłoszeniowych pojawiły się plakaty ze zdjęciami chłopców – za udzielenie jakichkolwiek informacji pozwalających na odnalezienie zaginionych chłopców policja obiecała wypłatę nagrody w wysokości 2000 marek wschodnioniemieckich. Podobne ogłoszenia oraz artykuły o poszukiwaniach pojawiły się również w lokalnej prasie. Kolejne dni upływały jednak bez rozwiązania zagadki. Obszar poszukiwań był sukcesywnie rozszerzany – w lasach otaczających miasteczko zaroiło się od policjantów i ochotników. Brak sukcesów w poszukiwaniach sprawił, iż po mieście zaczęły krążyć różne plotki i teorie dotyczące zaginięcia chłopców. Za głównych podejrzanych obrano stacjonujących w okolicy Eberswalde radzieckich żołnierzy. Zamknięty świat radzieckich garnizonów w NRD i skąpy dostęp do informacji sprzyjał rozwojowi tego typu plotek – w tym wypadku, jednak, radzieccy wojskowi zwrócili się do Niemców z oferta pomocy. W teren ruszyły drużyny poszukiwawcze złożone z radzieckich żołnierzy skoszarowanych w okolicznych garnizonach, a nad lasami i drogami zaczęły latać radzieckie śmigłowce. Jednak nawet ta pomoc nie przynosiła rezultatów. Powoli zaczęto tracić nadzieję na to, iż chłopców kiedykolwiek uda się odnaleźć.

Sprawa zaginięcia Mario Luisa i Henry’ego Spechta przybrała jednak mroczny obrót 12 czerwca 1969 roku. W jednym z lasów w okolicach Eberswalde pracowała grupa drwali zajmująca się wycinką drzew. W trakcie przerwy jeden z nich wybrał się w stronę rzeki celem nabrania wody pitnej. Gdy dotarł na brzeg odkrył tam jednak okaleczone zwłoki dziecka i leżący obok rower. Drwale natychmiast przerwali prace i zawiadomili o odkryciu policję. Przybili na miejsce funkcjonariusze potwierdzili, iż zwłoki należały do zaginionego Mario Luisa. Następnego dnia przeszukujący okolicę policjanci natknęli się również na zwłoki Henry’ego Spechta. Sekcja zwłok wykazała, iż obaj chłopcy zginęli już w dniu zaginięcia. Sprawca był niezwykle brutalny – na ciałach doliczono się licznych ran kłutych zadanych nożem, zaś za przyczynę śmierci uznano poderżnięcie gardła. Wiadomość o odnalezieniu ciał szybko rozeszła się po Eberswalde – pomimo silnej cenzury. Szybko stało się jasne, iż policja z Eberswalde będzie potrzebowała wsparcia. W mieście wkrótce znaleźli się policjanci z wydziału zabójstw z Frankfurtu nad Odrą, którym przewodził detektyw Heinz Kabel. Poza nimi na miejsce zbrodni dotarli również oficerowie zarówno z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, jak i Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego (Stasi). Pomimo dużego zaangażowania, śledztwo posuwało się do przodu bardzo powoli. Na miejscach zbrodni nie udało się zabezpieczyć jakichkolwiek śladów mogących naprowadzić policję na trop mordercy. Nie udało się również odnaleźć narzędzia zbrodni. Przesłuchania świadków – wśród nich myśliwego Willi’ego Eichstädta, który jak się okazało był ostatnim, który widział chłopców żywych – również nie były wstanie wskazać możliwego podejrzanego. Śledztwo zaczęło więc zataczać szersze kręgi – policjanci skupili się na hipotezie o seksualnym podłożu morderstwa. W tym celu dokładnie zbadano akta znanych już policji przestępców seksualnych czy pacjentów pobliskiego szpitala psychiatrycznego. Pomoc przyszła również ze strony agentów Stasi działających w RFN – udało im się wykraść i przemycić na wschód kopie akt sądowych i akt śledztwa w sprawie seryjnego mordercy i pedofila Jürgena Bartscha, skazanego w Niemczech Zachodnich na karę dożywocia w roku 1967. Nawet tak daleko idące kroki nie przyniosły jednak spodziewanych rezultatów. Śledczy zdecydowali się więc zwrócić do nowatorskiego źródła – profesora doktora Hansa Szewczyka, psychiatry sądowego z berlińskiego szpitala uniwersyteckiego Charité. Po raz pierwszy w historii NRD poproszony został o stworzenie portretu psychologicznego sprawcy. Na podstawie dostępnych informacji Szewczyk przedstawił profil mordercy – według niego był on z pewnością pedofilem i sadystą. Poza tym rany zadane zabitym dzieciom wskazywały na to, że sprawca umiał posługiwać się nożami. Sprawca miał być również młody, wcześniej niekaralny i być w stanie w pewnym stopniu panować nad swoimi żądzami. Agenci Stasi w międzyczasie objęli dokładną obserwacją i inwigilacją myśliwego Willi’ego Eichstädta, uważając go za głównego podejrzanego. Agentom nie udało się zdobyć jakichkolwiek dowodów na udział myśliwego w morderstwach. Wkrótce, śledztwo utknęło w miejscu i zostało zawieszone z powodu niewykrycia sprawcy. Policjanci z wydziału zabójstw byli jednak pewni, że sprawca uderzy ponownie.

Ich obawy miały się wkrótce ziścić. 9 października 1971 roku na policję wpłynęło zgłoszenie o zagięciu 12-letniego Ronalda Winklera. Od razu rozpoczęto szeroko zakrojoną akcję poszukiwawczą. Już następnego dnia zwłoki chłopca odkryto na łące nieopodal ulicy, gdzie widziano go po raz ostatni. Dla śledczych widok zmasakrowanych zwłok od razu przypomniał sprawę z roku 1969. Było jasne, że nieuchwytny wciąż sprawca tych mordów uderzył ponownie. Pomimo zabezpieczenia włókien z kurtki na miejscu zbrodni, śledztwo ponownie utknęło w martwym punkcie. Ponownie zwrócono się z prośbą o pomoc do doktora Szewczyka. Tan, analizując przypadki podsunął śledczym nowy pomysł. Według jego wykładni sprawca nie pozostawał całkowicie uśpiony – pomiędzy oboma morderstwami mogło dojść albo do prób morderstwa lub do przypadków molestowania seksualnego dzieci. Aby natrafić na nowe ślady, policjanci powinni więc przeprowadzić szeroko zakrojoną akcję rozmów z dziećmi w szkołach. Na rezultaty tej akcji nie trzeba było czekać długo. W trakcie jednej z rozmów 12-letni uczeń Andreas Kittel opowiedział policjantom historię z zimy 1968 roku. Podczas spaceru z matką po lesie natknął się on na znanego ze szkoły nastolatka, który po krótkiej rozmowie z matką chłopca zabrał go do lasu – pod pozorem wspólnego biegania na nartach. W pewnej chili starszy chłopiec nagle powalił Andreasa na ziemię, gdzie obmacał go i kilkukrotnie wbił nóż w ziemię tuż obok jego głowy. Zagroził mu również śmiercią w wypadku, gdyby Andreas powiedział o tym komukolwiek innemu. Słysząc nowe, przerażające zeznania policjanci pokazali chłopcu zdjęcia z formularzy o wydanie dowodu osobistego z przełomu kilku lat w Eberswalde. Kittel szybko rozpoznał człowieka, który zaatakował go 3 lata wcześniej.

12 listopada 1971 roku śledczy weszli do klatki schodowej bloku mieszkalnego przy Werbellinerstraße 4, oddalonego o kilometr od miejsc zbrodni. Zapukali tam do drzwi mieszkania rodziny Hagedornów. Chodziło o ich syna – 19-letniego wówczas Erwina. Młody mężczyzna nie stawiał oporu – został aresztowany i przewiedziony do aresztu śledczego w Frankfurcie nad Odrą w charakterze podejrzanego o potrójne morderstwo. Już w trakcie pierwszego przesłuchania przyznał się do winy i zaczął otwarcie mówić zarówno o sobie jak i dokładnie opisywać swoje czyny.

Erwin Hagedorn urodził się 30 stycznia 1952 roku w Eberswalde jako jedynak. Jego rodzice pracowali w lokalnych zakładach naprawy taboru kolejowego. Od samego początku wiązali z synem wielkie nadzieje jako ideowi komuniści. Detektyw Heinz Kabel przyrównał je później do „drogi jednokierunkowej”. W szkole Hagedorn uczył się średnio i pozostawał na uboczu – często stawał się obiektem drwin ze strony innych uczniów, którzy nazywali go „Kurczakiem Amandą”. Już w młodości rozwijała się w nim mroczna strona. Jak sam przyznał, kilkukrotnie zwabiał on inne dzieci do tzw. „dziury tortur” w okolicy bloku, w którym mieszkał, gdzie bił je i straszył nożem. Dorośli nie zwracali jednak na „wybryki” młodego Erwina zbyt wiele uwagi. Po ukończeniu szkoły Erwin Hagedorn rozpoczął naukę zawodu jako kucharz w restauracji przedsiębiorstwa Mitropa na dworcu głównym w Eberswalde. Jak mówił, praca w kuchni pozwalała mu częściowo dawać upust swoim fantazjom – często zgłaszał się jako ochotnik do zabijania i patroszenia ryb w piwnicy budynku. Żądza mordu jednak nie odpuszczała. Podczas kolejnych przesłuchań Hagedorn dokładnie opisał wszystkie morderstwa, co do najdrobniejszych szczegółów. Ofiary, jak sam mówił dobierał według specjalnych kryteriów – miały być:

„[…]normalnego wzrostu jak na swój wiek, niezbyt grube ale też nie wychudzone […] nie mogły mieć odstających uszu czy nosić okularów, swoim wyglądem miały wyglądać dziecięco”

W zeznaniach potwierdził również, iż zabójstw dokonywał z pobudek seksualnych. Otwartość, z jaką Hagedorn opowiadał o swoich czynach jednocześnie przerażała i fascynowała nawet najbardziej doświadczonych śledczych. Wkrótce, w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych zrodził się pomysł wykorzystania przypadku Hagedorna do stworzenia filmu szkoleniowego dla przyszłych członków Volkspolizei. Główną rolę miał zagrać sam podejrzany. Pod koniec listopada 1971 roku w Eberswalde rozpoczęto kręcenie zdjęć. W ramach filmu dokładnie odtworzono każdą zbrodnię Hagedorna, przeprowadzając wizje lokalne na miejscach zbrodni w okolicach miasta, jak i powtórzono zeznania złożone przez mordercę po schwytaniu. Po zakończeniu zdjęć Erwin Hagedorn został również przebadany psychiatrycznie przez doktora Szewczyka – ten stwierdził jednoznacznie, iż sprawca był świadom swoich czynów, morderstwa planował zawczasu i nie działał w afekcie. Przez był w stanie odpowiadać przed sądem.

Proces Erwin Hagedorna, oskarżonego trzy morderstwa o podłożu seksualnym i pięciokrotnego usiłowania morderstwa i molestowania seksualnego nieletnich rozpoczął się przed sądem okręgowym w Frankfurcie nad Odrą 9 maja 1972 roku. Pierwotnie, prokuratura żądała skazania Hagedorna na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Przed rozpoczęciem procesu doszło do interwencji Prokuratury Generalnej w Berlinie Wschodnim. Na jej skutek w mowie przewodniej prokurator zażądał wobec Hagedorna kary śmierci. W ciągu 6 dni procesu Erwin Hagedorn przyznał się do winy, ponownie składając szczegółowe zeznania dotyczące swoich zbrodni. Nie okazał skruchy, czasem nawet uciszając swojego adwokata. 15 maja 1972 wydano wyrok – sąd uznał Erwina Hagedorna winnym zarzucanych mu czynów i skazał go na karę śmierci. Według słów sędziego:

„Oskarżony poprzez swoje ciągłe, przestępcze zachowanie wykluczył się z życia społeczeństwa socjalistycznego i utracił przez to prawo życia w tymże ludzkim społeczeństwie.”

Apelacja obrony o zmianę wyroku na dożywotnie pozbawienie wolności została odrzucona. Ostatnim krokiem prawnym była prośba o łaskę, złożona na ręce Waltera Ulbrichta przez rodziców Hagedorna. Ta jednak również została odrzucona – według późniejszych wspomnień seans filmu szkoleniowego nakręconego przez MSW odegrał tu decydująca rolę. Informacja o wyroku została podana jedynie w lokalnej gazecie w Eberswalde na jednej z środkowych stron.

15 września 1972 roku Erwin Hagedorn został wyprowadzony z celi aresztu śledczego we Frankfurcie nad Odrą i przewieziony do więzienia w Lipsku. Na miejscu zakomunikowano o odrzuceniu prośby o łaskę. Więźniowi podano następnie kartkę i długopis w celu napisania listu pożegnalnego. Po napisaniu listu Hagedorn został wyprowadzony za korytarz i zaprowadzony do pustego pokoju. W trakcie przemarszu z celi do pokoju za plecy do grupki niezauważony przez więźnia dołączył kat Hermann Lorenz, trzymający w ręku załadowany pistolet. Po otwarciu drzwi do pokoju, Lorenz wymierzył w tył głowy Erwina Hagedrona i pociągnął za spust, zabijając go na miejscu. Zwłoki Hagedrona zostały przewiezione do krematorium przy Cmentarzu Południowym w Lipsku, gdzie dokonano ich spalenia. Film szkoleniowy MSW trafił do archiwum, gdzie pozostał do momentu zjednoczenia Niemiec. Taki sam los spotkał również odcinek serialu telewizyjnego Polizeiruf 110, oparty na sprawie mordercy z Eberswalde. Rodzice Hagedorna, którzy w międzyczasie wyprowadzili się z Eberswalde, nigdy nie zostali poinformowani o wykonaniu wyroku – nie przekazano im również listu pożegnalnego. Uzasadnienie ze strony władz NRD było proste:

„Stracili państwo prawo do czegokolwiek.”

#kronikakryminalnafranka #niemcy #nrd #historia #historiajednejfotografii #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #kryminalne #gruparatowaniapoziomu #seryjnimordercy

#irlandia #europa #historia…

#irlandia #europa #historia #ciekawostkihistoryczne #kartkazkalendarza

Krawa niedziela (Bloody Sunday) – 49 rocznica

49 lat temu – 30 stycznia 1972 roku, brytyjscy spadochroniarze postrzelili 26 osób w mieście Derry (Irlandia Północna). 14 osób zmarło w wyniku ran postrzałowych.

Ofiarami byli uczestnicy pokojowego marszu protestacyjnego przeciwko prawu umożliwiającemu internowanie każdego Irlandczyka podejrzanego o terroryzm oraz przeciwko zakazowi organizowania demonstracji i zgromadzeń publicznych.

Wydarzenia w Derry wzbudziły oburzenie irlandzkich katolików. W Dublinie doszło do masowej demonstracji przed gmachem ambasady brytyjskiej, podczas której budynek został uszkodzony.

Incydent doprowadził również do eskalacji przemocy i fali aktów terrorystycznych ze strony IRA w Irlandii Północnej. Zaowocowało to wprowadzeniem w miejsce lokalnego rządu w Belfaście bezpośrednich rządów (ang. direct rule) z Londynu, które trwały do 1998 roku.

Mieszko I, czyli największy…

Mieszko I, czyli największy simp w historii Polski.

– dla czeskiej księżniczki porzucił żony (których miał siedem) i słowiańską wiarę oraz obyczaje przodków na rzecz obcej religii, bo warunkiem postawionym przez Dobrawę było ochrzczenie swojego kraju

– przepraszam, nie swojego, bo królem nie został, nie dla psa kiełbasa

– może dlatego, że nie umiał nawet czytać i pisać

– o drugiej żonie Mieszka, Odzie nie często się wspomina. Może dlatego, że Mieszko przyjął dar dwójki jej bombelków

– razem z Odą oddają swoje państwo pod opiekę papieża, co uznane było za zdradę własnego ludu

Minęło ponad tysiąc lat, a w podręcznikach tego człowieka wspomina się jako wielkiego bohatera i założyciela kraju.

#historia #ciekawostki #religia #bekazpodludzi #spermiarzalert #bekazkatoli #polska

Londyn w smogu, 1952….

Londyn w smogu, 1952.

#starszezwoje – tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

#historia #ciekawostkihistoryczne #fotohistoria #anglia #motocykle #myrmekochoria

Wnętrze fabryki Siemensa w…

Wnętrze fabryki Siemensa w Norymberdze, 1910. Kolosalna i robiąca ogromne wrażenie jakość fotografii. Nie wspominając już o pracowniczej panoramie i ludziach zamrożonych w czasie.

#starszezwoje – tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

#historia #ciekawostkihistoryczne #fotohistoria #niemcy #przemysl #myrmekochoria

Zecerzy w Milwaukee Journal,…

Zecerzy w Milwaukee Journal, lata 30. XX wieku. Nawet kobieta pośród panów się znalazła.

#starszezwoje – tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

#historia #ciekawostkihistoryczne #fotohistoria #usa #myrmekochoria

Chicago, Wrzesień 1930…

Chicago, Wrzesień 1930 roku.

#starszezwoje – tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

#historia #ciekawostkihistoryczne #fotohistoria #usa #architektura #myrmekochoria

1945 r. Statek Queen…

1945 r. Statek Queen Elizabeth wpływa do Nowego Jorku z żołnierzami wracającymi do ojczyzny, po zakończeniu II wojny światowej.
#fotografia #historia #ciekawostki #starezdjecia

PzKpfw V Ausf. G…

PzKpfw V Ausf. G „Panther” nr ‚412’ z 4./I./SS-Panzer-Regiment 9 (9. SS-Panzer-Divison „Hohenstaufen”) wyeliminowany przez amerykańską 3rd Amored Division. Zdjęcie zostało wykonane w belgijskiej wsi Sterpigny po bitwie z 16 stycznia 1945 r. W komentarzu to samo miejsce obecnie

14 stycznia 1945 r. Task Force Lovelady z 3rd Amored Division przy wsparciu 3rd Batallion 330th Infantry Regiment z 83rd Infantry Division uderzył na miejscowość Charain bronioną przez część poddziałów z: III./SS-Panzergrenadier-Regiment 19, II./SS-Panzer-Artillerie-Regiment 9 i SS-Panzer-Regiment 9. Niemcy powstrzymali dwa natarcia Amerykanów, przez co Task Force Lovelady musiał się wycofać. Kolejny atak został przeprowadzony następnego dnia. Mimo że Amerykanom udało się zniszczyć jeden PzKpfw IV Ausf. H z II./SS-Panzer-Regiment 9 – zostali zmasakrowani, w wyniku czego stracono wszystkie 8 M4 Sherman. Jak wspomina raport amerykańskiej jednostki: „Sergeanat Maurice L. Humphries rozglądał się panicznie za celem i dostrzegł czołg Mark V (chodzi o PzKpfw V Ausf. G „Panther”). Jego celowniczy – Corporal Leslie Underwood – wystrzelił do niego pięć pocisków przeciwpancernych, które odbiły się od niemieckiego pojazdu. Czołg „Panther” wystrzelił jeden pocisk, który przeszedł przez wieżę i kolejny, który zakończył starcie”. Atak na Charain z 15 stycznia 1945 r. okazał się totalną klęską. O godz. 15:30 Task Force Lovelady zameldował utratę wszystkich czołgów, a Company I, K oraz L z 3rd Batallion 330th Infantry Regiment liczyły łącznie 19 żołnierzy.

Równie tragicznie zakończyło się natarcie na sąsiednią wieś Sterpigny, które o godz. 12:10 przeprowadzał Task Force Welborn. PzKpfw V Ausf. G „Panther” z I./SS-Panzer-Regiment 9 szybko wyeliminowały 10 czołgów M4 Sherman z 1st Batallion z 33rd Armored Regiment, a reszta niemieckich pododdziałów odcięła Company D i E z 36th Armored Infantry Regiment. Wezwany do wsparcia Task Force McGeorge nie poradził sobie lepiej, podobnie jak walczące w okolicy Task Force Kane, Task Force Yeoman i Task Force Hogan. Jedynie ostatniej udało się zająć kilka zabudowań na zachodnich obrzeżach Cherain, ale po ponad 30-godzinnych walkach i przy dużych stratach.

Grupy bojowe z 3rd Amored Division wznowiły swój atak 16 stycznia 1945 r. Wyczerpaną Task Force Lovelady zastąpił Task Force Bailey (w sile kompani czołgów M4 Sherman i kompanii piechoty z Combat Command A), a Task Force Kane połączył się z Task Force Hogan. Doszło wówczas do ostatecznego boju o wieś Sterpigny, gdzie Amerykanom udało się wyprzeć pododdziały z 9. SS-Panzer-Divison „Hohenstaufen”. Mimo to Niemcom po raz kolejny powstrzymali atak 3rd Armored Division, tym razem obok znajdującego się za wsią niewielkiego mostu. Zgodnie z raportem II./SS-Panzer-Artillerie-Regiment 9 zniszczono tam aż 20 czołgów nieprzyjaciela.

20 stycznia 1945 r. 9. SS-Panzer-Divison „Hohenstaufen” ostatecznie wycofała się z rejonu Cherain-Sterpigny, ale nie tylko pod wpływem Amerykanów, ale także w wyniku rozkazu, który nakazywał jej definitywne przeniesienie się z Ardenów na Front Wschodni. Nie wiadomo ile dokładnie 3rd Amored Division straciła czołgów w walkach pomiędzy 14 a 17 stycznia 1945 r. w Cherain i Sterpigny, ale wiadomo, iż od 1 do 16 stycznia było to aż 80 pojazdów tego typu. Co ciekawe, zgodnie z niemieckimi raportami SS-Oberscharführer Gußnerlach – dowódca czołgu z SS-Panzer-Regiment 9 podczas dwóch dni walk zniszczył tam aż 14 czołgów i 2 samochody rozpoznawcze, mimo że był ranny. Po 4 tygodniach walk w Ardenach i stracie 2 000 zabitych, rannych i zaginionych oraz 27 z 66 czołgów – 9. SS-Panzer-Divison „Hohenstaufen” została wycofana z frontu. Dywizja ta zadała 3rd Armored Division pod Cherain-Sterpigny tak potężne straty, że dowództwo musiało ją wycofać z działań aż na 3 dni.

Zapraszam do obserwowania tagu #dookolarzeszy

#dookolarzeszy #iiwojnaswiatowa #historia #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #wojna #niemcy #gruparatowaniapoziomu #wojsko

Marsz śmierci w Górach…

Marsz śmierci w Górach Hakkoda
Znalezisko: https://www.wykop.pl/link/5928839/marsz-smierci-w-hakkoda/
Pod koniec XIX wieku (…) między mającą chrapkę na Sachalin a nawet Kamczatkę, oraz równocześnie Mandżurię Japonią a nieodległą Rosją zaczęło narastać napięcie. Było wiadomo, że Rosja ma całkiem sporą flotę morską. Niezbyt nowoczesną, ale wystarczającą aby móc atakować wyspiarski kraj ze wszystkich stron. Po tym jak Chiny zostały osłabione przez wewnętrzne powstanie, Rosja zaczęła stawiać kolejne forty wzdłuż wybrzeża, przedłużając kontrolowane obszary. Realne stawało się odcięcie części Chin, a przynajmniej odcięcie Japonii od terenów w głębi lądu. Ponieważ plany ekspansji były już dość zaawansowane, to pomimo rozmów dyplomatycznych i prób umówienia się z Rosją na wspólne rozbiory wschodnich Chin, równolegle opracowywano ewentualne drogi ataku, ćwiczono obronę wybrzeża i starano się wyszkolić żołnierzy do walk na trudnych terenach.

Takie było tło wydarzeń ze stycznia 1902 roku.
W tym czasie 5 pułk Japońskiej Armii cesarskiej stacjonował w Aomori, na północy wyspy Honsiu. Region ten doświadcza co roku zim nieco podobnych do tych w Polsce, bez wielkich mrozów ale za to z bardzo obfitymi opadami śniegu. W planach obrony przewidywano, że rosyjska marynarka może zaatakować od północy i ostrzeliwać miejscowości przy wybrzeżu, uniemożliwiając korzystanie z głównych dróg na nizinach; dlatego często ćwiczoną sytuacją było zabezpieczanie i przecieranie szlaków biegnących przez pobliskie góry.

23 stycznia z pułku wybrano grupę 210 osób, które miały dokonać dwudniowej przeprawy przez góry Hakkoda, w centralnej części półwyspu. Nie są to wysokie góry, najwyższy szczyt ma 1600 metrów. Są to w większości łagodnie nachylone stożki dawnych wulkanów, nie wymagające doświadczenia alpinistycznego. Przypominają trochę Beskidy.
Wielu żołnierzy pochodziło z bardziej południowych regionów kraju i mieszkało na przybrzeżnych nizinach. Grupa miała więc nabrać doświadczenia w działaniach w warunkach zimowych, w głębokim ściegu, oraz przećwiczyć wspinaczkę górską i transport prowiantu w nierównym terenie. Pierwszy etap wędrówki miał się kończyć w ośrodku turystycznym Tashiro z gorącymi źródłami, gdzie dywizjon miał przenocować i ruszyć w dalszą trasę. Do pokonania było niespełna 20 kilometrów a największym przewyższeniem na trasie był szczyt niewysokiej góry Umatateba (732 m) kilka kilometrów od celu wędrówki.

Początkowo pogoda im sprzyjała, największą trudnością było przebijanie się przez głęboki śnieg, dlatego grupa dotarła na przełęcz niedaleko góry dopiero o 16. Z pewnością przed zachodem słońca dotarliby do celu, lecz tu zaskoczyła ich nagła zmiana pogody. Wiatr wywołujący zamieć i gęste opady śniegu uniemożliwiały dalszą wędrówkę. Wkrótce zapadł zmrok i żołnierze stracili orientację w terenie…
Gdy kolejnego dnia zorientowano się, że dywizja nie wróciła z gór jak było zaplanowane, to początkowo uznano, że widocznie śnieżyca zatrzymała ich przy gorących źródłach, dlatego dopiero 26 stycznia wysłano grupę ratowników, którzy mieli przetrzeć szlak i sprawdzić co się dzieje. Czekali w najbliższej wiosce, spodziewając powrotu kolegów; zapalili nawet duże ognisko aby wskazać drogę, lecz na próżno.

Postanowili więc wyjść im naprzeciw, ale po drodze koło przełęczy natknęli się na kaprala Furanosuke Goto, stojącego w śniegu wysokim po pas. Stał wyprostowany, oparty o broń i półprzytomny i w pierwszej chwili sądzono, że zamarzł na sztywno w trakcie marszu. Niedaleko znaleziono ciała innych żołnierzy. Był 27 stycznia, piąty dzień od wymarszu grupy. Stało się wtedy jasne, że dywizjon wcale nie przeczekiwał zawiei nad gorącymi źródłami, kąpiąc się w ciepłych basenach i ciesząc z takiej przyjemnej odmiany losu. W rzeczywistości stało się coś strasznego…
#historia #ciekawostki #japonia

Operacja…

Operacja „Overlord”, czyli Aliancki desant w Normandii z 6 czerwca 1944 r., jest znana wszystkim choć trochę zainteresowanym historią II wojny światowej, ale znacznie mniej osób wie, że prawie dwa lata wcześniej – również w Normandii – siły Sprzymierzonych przeprowadziły desantową Operację „Jubilee”, która – choć na o wiele mniejszą skalę – do dziś jest nieco zapomniana. Dlaczego tak jest? Odpowiedź wydaje się nasuwać sama – pierwsza z nich zakończyła się sukcesem, a druga – totalną klęską

Zapraszam na nowy artykuł: https://www.dookolarzeszy.pl/2021/01/co-to-miao-byc-czyli-operacja-jubilee.html

Znalezisko: https://www.wykop.pl/link/5928763/co-to-mialo-byc-czyli-operacja-jubilee-19-sierpnia-1942-r

Zapraszam do obserwowania tagu #dookolarzeszy

#dookolarzeszy #iiwojnaswiatowa #historia #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #wojna #niemcy #gruparatowaniapoziomu #wojsko

Pięknie zdobiona fontanna w…

Pięknie zdobiona fontanna w pompejańskim domu

Domek z małą fontanną w Pompejach. Mała, dekorowana mozaikami, fontanna będąca nimfeum, czyli ozdobnym zakończeniem wodociągu. Nimfeum pierwotnie było monumentem lub grotą poświęconej nimfom źródeł.

Fontanna znajduje się w typowym rzymskim domu z atrium, przy ulicy Via di Mercurio w Pompejach. Dom powstał w I wieku p.n.e.

Pięknie zdobiona fontanna w pompejańskim domu

#archeologia #imperiumromanum #historia #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #rzym #ciekawostki #venividivici

————————————————————————————–
Podobają Ci się treści? Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Dotacje