STRZELANINA W MAGDALENCE,…

STRZELANINA W MAGDALENCE, CZYLI NOC W ŚNIEŻNYM PIEKLE Do zaśnieżonej wsi Magdalenka przybyły dwa oddziały antyterrorystyczne. Była noc, z 5 na 6 marca 2003 roku. Akcja miała być tylko formalnością. W jednym z domów znajdowali się dwaj mężczyźni poszukiwani listami gończymi. Białorusin Igor Pikus (znany również jako Aleksander Wołodin) oraz Robert Cieślak (pseud. „Cieluś”) spali twardym snem. Tak się przynajmniej policjantom wydawało… Około czterdzieści minut po północy pierwszy oddział AT znalazł się na posesji. W tym samym czasie drugi staranował bramę wjazdową i znalazł się w miejscu gdzie powinny znajdować się boczne drzwi do domu. Policjantów przywitała jednak tylko ściana. Oczekiwanych drzwi nie było. Plan szturmu nie powiódł się. Trzeba było improwizować. Oba oddziały zajęły pozycję przed głównym wejściem. Kilka sekund dzieliło ich od wdarcia się do domu śpiących gangsterów. Nikt nie wiedział, że bandyci tylko czekali na ten moment… Nagła eksplozja zaminowanego wejścia powaliła antyterrorystów. Podkom. Dariusz Marciniak stał najbliżej bomby. Z powodu odniesionych ran (został trafiony odłamkiem w głowę) zmarł kilka minut po wybuchu. Drugi najciężej ranny, nadkom. Marian Szczucki, był nieprzytomny (zmarł tydzień później w szpitalu). Odłamki ręcznie robionych min-pułapek raniły kolejnych siedemnastu funkcjonariuszy. To był jednak dopiero początek dramatu. W oknach pojawili się uzbrojeni przestępcy i od razu rozpoczęli ostrzał. Wbrew przypuszczeniom policji wcale nie spali. Uzbrojeni „po zęby”, cierpliwie czekali na antyterrorystów i nie mieli zamiaru pozwolić wziąć się żywcem. Skąd wiedzieli o planowanej w tajemnicy akcji? Dlaczego nikt wcześniej nie wiedział, że bandyci gotowi są na śmierć? Takich pyt Czytaj dalej...

76 lat temu… 2 czerwca…

76 lat temu… 2 czerwca 1943 roku Ukraińcy z UPA dokonali przerażającej zbrodni na polskich mieszkańcach wsi Hurby, w województwie wołyńskim. W ataku na nieistniejącą dziś miejscowość zginęło około 250 osób, w tym liczne dzieci i kobiety. Napastnicy w liczbie około 1000 osób, wśród których były również kobiety, przystąpili do mordowania Polaków za pomocą siekier, wideł i bagnetów. Ofiary poddawano przed śmiercią licznym torturom, kobiety gwałcono. Część zabudowań wsi spalono, liczne ofiary zginęły od ognia. Napastnicy nie oszczędzali nikogo: bolesną śmierć zadawali nawet dzieciom, kobiety były gwałcone, a wielu osobom odcinano poszczególne części ciała. Ofiary zbrodni i ich oprawcy doskonale się znali. Wielu łączyła nawet zażyła, wielopokoleniowa przyjaźń. Na nic jednak zdały się prośby o litość i darowanie życia. Jednocześnie banderowcy podpalili wiele zabudowań, a w pożarach zginęły kolejne osoby. Napastnicy dokonywali również grabieży, plądrowali gospodarstwa i zabierali wszystko, co tylko mogli. Ocaleni z napadu Polacy uciekli w kilku grupach do pobliskiej miejscowości Mizocz. Po drodze byli wyłapywani i mordowani przez banderowców. Po kilku dniach, w asyście niemieckiej żandarmerii, Polacy powrócili do Hurb, aby pochować zamordowanych rodaków i zabrać ze sobą nielicznych ocalałych, którym udało się gdzieś ukryć. Z późniejszych relacji wynika, że Ukraińcy powrócili do miejscowości i zbezcześcili wiele zwłok. Ciała były wygrzebywane z ziemi i rozrzucane po pobliskich polach. #wmrokuhistorii #historia #polska #iiwojnaswiatowa #kalendarium #zbrodnia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #ukraina #swiat #ciekawostkihistoryczne #upa #wolyn #kresy Czytaj dalej...

Gen. Stanisław Sosabowski był…

Gen. Stanisław Sosabowski był wymagającym dowódcą, jednak potrafił wynagradzać swoich żołnierzy, czasem nawet w nieoczekiwany sposób. Podczas pobytu Brygady Spadochronowej w szkockim Leven, jej dowódca już po capstrzyku, szedł chodnikiem miasteczka i w pewnej odległości zobaczył żołnierza, który skręcił w boczną uliczkę. Generał zaczął za nim biec, żołnierz też biegiem. Generał szybciej, żołnierz też szybciej. Odległość między nimi się nie zmniejszała. Obiegli całe Leven okrężną drogą w kierunku obozu. Żołnierz wreszcie wpadł do swojego baraku i ledwie zdążył przykryć sie kocem, generał wpadł za nim. – Tu generał Sosabowski. Ten który wbiegł przed chwilą do baraku, niech się zamelduje – mówił zdyszanym głosem. Odpowiedziała mu cisza. – Jak nie zamelduje się, to zaczną ściągać koce i znajdę! Podkute buty stuknęły o cementową podłogę. Przy jednym z łóżek stał na baczność żołnierz. Generał zanotował imię i nazwisko. – Żołnierz spadochronowy musi być fizycznie sprawny. Zameldujcie jutro waszemu dowódcy kompanii, że w nagrodę za to, iż biegacie szybciej niż wasz dowódca brygady, przyznałem wam tydzień urlopu. Źródło: pokaż spoiler Fot. Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego #historia #iiwojnaswiatowa #coolstory #ciekawostkihistoryczne #wojsko #2wojnaswiatowa #brusilow12 Czytaj dalej...

„Myślące drzewo” -…

„Myślące drzewo” – starożytne drzewo oliwne w Apulii na terenie Włoch. Chcesz być na bieżąco? #zwiadowcahistorii – tag z moimi najciekawszymi znaleziskami! Zapisz się też do mikrolisty zwiadowcahistorii lub zaplusuj ten komentarz, bym zawołał Cię do najlepszych znalezisk! #ciekawostki #drzewo #ciekawostkihistoryczne #historia #natura #wlochy Czytaj dalej...